
fot. East News
Ponad 80% Polaków chce, aby odbyła się
debata
prezydencka głównych kandydatów na prezydenta:
Rafała Trzaskowskiego, Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena
. Do organizacji debat szykują się już wspólnie TVP, Polsat, TVN oraz osobno Telewizja Republika, nie wiadomo jednak, których kandydatów będzie można zobaczyć w ich debatach.
Jak wynika z sondażu IBRiS dla
Rzeczpospolitej
81,3%
badanych uważa, że Trzaskowski, Nawrocki i Mentzen powinni wziąć udział we wspólnej debacie przed wyborami prezydenckimi. Przeciwnego zdania jest 10,7% respondentów, 8% nie ma zdania na ten temat. Z badania wynika, że debaty chcą zarówno zwolennicy koalicji rządzącej oraz opozycji.
Choć do wyborów zostało już tylko 1,5 miesiąca, wciąż do końca nie wiadomo, kto weźmie udział w debatach organizowanych przez stacje telewizyjne. Zgodnie z kodeksem wyborczym debatę musi zorganizować Telewizja Polska. Niedawno poinformowano, że
TVP szykuje wspólną debatę z Polsatem i TVN
. Ma ona odbyć się
12 maja
i będzie transmitowana równolegle na antenach wszystkich tych stacji.
Udział w tej debacie zadeklarował już
Rafał Trzaskowski
i można spodziewać się, że stawią się na niej też inni kandydaci. Może być ich nawet kilkunastu, jeśli pojawią się wszyscy, którym uda się zarejestrować komitety wyborcze. Pojawiają się jednak głosy, że do debaty nie stanie
Karol Nawrocki
, jeśli jednym z jej współorganizatorów nie zostanie Telewizja Republika. Ta z kolei organizuje własną debatę 14 kwietnia. Szczegóły wydarzenia nie są jeszcze znane.
Mimo licznych apeli wygląda jednak na to, że przed wyborami nie odbędą się żadne debaty w formule "jeden na jeden". Rafał Trzaskowski zapowiedział, że przed pierwszą turą weźmie udział wyłącznie w debacie wszystkich kandydatów, a przed drugą turą - ze swoim rywalem.
- Rafał Trzaskowski zachowuje się racjonalnie, odmawiając udziału w debatach jeden na jednego przed pierwszą turą z prostego powodu: mógłby tylko na tym sondażowo stracić. Ma wyraźną przewagę w sondażach nad wszystkimi pozostałymi i to mu daje gwarancję wejścia do drugiej tury. Nie ma więc żadnego interesu, żeby w takiej debacie wcześniej wystąpić - komentuje w rozmowie z
Rzeczpospolitą
prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.