
fot. East News / X
Wirtualna Polska publikuje kolejne ustalenia dotyczące
Pablo Moralesa,
jednego z popularnych komentatorów na polskim Twitterze. To pseudonim
Bartosza Kopanii
, współpracownika Platformy Obywatelskiej. W zeszłym roku ujawniono, że PO zapłaciła mu za "analizy politologiczne" ponad 300 tys. zł. Teraz okazuje się, że "Pablo Morales" zarobił ponad
100 tys. zł za zlecenia od Totalizatora Sportowego
.
Pablo Morales to jedno z najbardziej krytycznych i hejterskich wobec PiS kont na Twitterze. Obserwuje go ponad 130 tys. osób, codziennie zamieszczane są na nim wpisy obrażające przede wszystkim polityków PiS. Pablo Morales krytykował też m.in. Szymona Hołownię, zanim wszedł w koalicję z KO. W 2023 roku TVP ujawniła, że za kontem Pablo Moralesa stoi Bartosz Kopania, przedstawiający się jako ekspert z zakresu politologii, PR i komunikacji. W zeszłym roku WP poinformowała, że Kopania zarobił ponad 300 tys. zł za
"analizy politologiczne"
wykonywane na zlecenie PO.
W poniedziałek Wirtualna Polska ujawniła, że w tym roku Pablo Morales pracował natomiast dla
Totalizatora Sportowego
. Zatrudnił go tam wiceprezes spółki, Szymon Gawryszczak, który do niedawna kontrolował również spółkę związaną z innym hejterskim profilem, Sok z Buraka. Gawryszczak, jak podaje WP, to bliski kolega
Roberta Kropiwnickiego
, posła PO i wiceministra aktywów państwowych, który sprawuje nadzór nad Totalizatorem Sportowym.
Według informacji przekazanych przez spółkę, Bartosz Kopania wykonywał zlecenia obejmujące m.in. "wsparcie m.in. w obszarze
redagowania tekstów marketingowych"
. Dla Totalizatora Sportowego pracował od 1 września 2024 do 28 lutego 2025. W tym czasie podpisano z nim dwie umowy na łączną kwotę
102 600 zł brutto
.
Totalizator Sportowy nie odpowiedział jednak na wszystkie pytania WP, np. nie pokazał żadnego przykładu pracy, jaką miał wykonywać Kopania. Zlecenia dla Pablo Moralesa budzą według WP wiele wątpliwości. Serwis zastanawia się m.in., dlaczego Totalizator Sportowy, który w dziale marketingu zatrudnia kilkadziesiąt osób, zlecał "teksty marketingowe" komuś z zewnątrz.
"Z
a co hejter, wyzywający ludzi od debili, dostawał 17 tys. miesięcznie?
Trudno powiedzieć. Oficjalnie państwowa firma twierdzi, że za "wsparcie m.in. w obszarze redagowania tekstów marketingowych". Ale kiedy Pablo Morales to robił, skoro od rana do wieczora siedział na Twitterze i publikował po kilkadziesiąt wpisów?" - pisze na Twitterze Szymon Jadczak, autor tekstu WP.